Historyczny post z 2011 roku

Wysyłamy pisma, petycje, prośby i apele. Od pierwszej akcji w lipcu 2009 roku poznajemy zapisy ustaw i rozporządzeń, aż w końcu w czerwcu zeszłego roku zadajemy najbardziej trafne pytania, które składamy w ministerstwie infrastruktury podczas zgromadzenia publicznego w Warszawie. Równocześnie zostawiamy 560 listów do wszystkich parlamentarzystów oraz kolejny list z pytaniami do GDDKiA. Generalny Dyrektor Dróg nigdy nawet jednym zdaniem nie odpowiedział.
I co??? I nic, praktycznie żadnej odpowiedzi lub pisma z gatunku „w koło Macieju”. Czyżby pytania zbyt trudne, a może w końcu trafiające w sedno sprawy.
Co dalej? Czy obywatel żyjący nad Wisłą ma prawo oczekiwać wyczerpującej odpowiedzi od przedstawicieli urzędów państwowych? Naszym zdaniem TAK i nie rozumiemy dlaczego tak się nie dzieje. Czy muszą odpowiadać? Czy nie? Czy mamy interes prawny? Zdania są podzielone.
Stąd pomysł założenia stowarzyszenia; na początek kilkadziesiąt osób ze Śląska i Krakowa (1 osoba z Częstochowy).Będąc motocyklistami, generalnie lubimy wolność i niezależność, a tu formalna struktura zarejestrowana przez sąd. Czy będzie łatwiej, mamy nadzieję, że tak. Pisząc pisma i petycje będziemy oczekiwać odpowiedzi zgonie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego.
Teraz już jest; założyliśmy stowarzyszenie i mamy już wpis w KRS-ie. Jako osoba prawna jesteśmy stroną w poruszanej problematyce, jeśli nadal urzędnicy będą nas ignorować, zgodnie z przepisami czas przenieść rozmowy na sale sądowe. Pytanie czy znajdziemy na to siły i kasę, czy około milion motocyklistów w Polsce zawalczy o swoje prawa? Odpowiedź przyjdzie wkrótce…